wtorek, 5 lipca 2011

Sleeping with... MY FRIEND !

Niedawno wróciłam z nocki od D. Ma 19 lat i przyjaźnimy się już od wielu lat. Różnica wieku jest spora, ale nam jakoś nigdy to nie przeszkadzało. Mój podły nastrój się zmniejszył (znowu zaczęło świecić słońce) a ja coraz przyjemniej wypowiadam się o trwających wakacjach. W gruncie rzeczy nic szczególnego się nie wydarzyło. Wczoraj byłam zawieźć papiery do szkoły i przy okazji dowiedziałam się że w szkole, do której chcę pójść najprawdopodobniej już nikogo nie przyjmą bo jest za dużo uczniów ! Tym faktem mnie zdenerwowali. Tak to się bawić nie będziemy.  Do tego piszę z moim mega mądrym kolegą Tomaszem, który chodzi z moją mega znienawidzoną "koleżanką" i nie wiedzieć czemu jakoś dziwnie cieszę się do tego telefonu. (?) W sumie T jest przystojny i nigdy nie ukrywałam, że ujmuje mnie poziomem swojej wiedzy i cholerną inteligencją, ale czy mi się podoba ? Dojdę do tego. Odkryłam również, że zaczął podobać mi się polski Penn Badgley, który jest "ukochanym" M, ale mam na to usprawiedliwienie. Po pierwsze, to ja go znalazłam, po drugie nie znamy się, po trzecie jest cholernie przystojny i po czwarte ( to najważniejsze) chłopak tańczy ! Ostatecznie to właśnie dlatego mi się spodobał. Haha, żary żartami, ale ostatnio odczuwam jakąś dziwną chęć posiadania chłopaka. CHOLERNIE NIE W MOIM STYLU ! Mam nadzieję, że mi to przejdzie bo inaczej mogę się stać desperatką poszukującą ideału ( Johnny Depp oraz Channing Tatum).
"Pozdrowienia z Paryża" -genialny film i świetna rola Travolty. Po jego obejrzeniu utwierdziłam się w przekonaniu, że oddam się facetowi mówiącemu po francusku (<3) Swoją drogą Jonathan Rhys-Meyers to niezły dup. :D  King i jego " Miasteczko Salem" wzywają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz